ZESPÓŁ SZKOLNO-PRZEDSZKOLNY NR 1 W MIŃSKU MAZOWIECKIM

Dzisiaj : Romana Klaudyny Jutro : Elzbiety Seweryna

pozegnanie

Święta tradycji

swieta 09Od wielu już lat w Dąbrówce, polskie tradycje kultywuje, przypomina i umacnia Szkolna Izba Regionalna. Dlatego tuż przed świętami Wielki Tydzień, ze swoim bogactwem smaków, kolorów, zabaw oraz ze świąteczną refleksją świąt Wielkiej Nocy stał się najbardziej wzruszającym akcentem spotkania uczniów Dwójki.

Wiele symboli wielkanocnych, w sztuce, języku czy chrześcijańskiej wiosennej radości zmartwychwstania przetrwało do dnia dzisiejszego. Co roku opowiada o tej polskiej tradycji i odkrywa przed uczniami te tajemnice Agnieszka Skalska. Cukrowe baranki, owies, kraszanki czy kolorowe palmy, to nieliczne tylko rękodzielnicze artystyczne cuda i kulinarne wyroby, które prezentuje zwykle opiekunka Szkolnej Izby Regionalnej.

To także wróżby czytane z Wielkiego Tygodnia, a związane z pogodą. Jaka w środę, taka wiosna, czwartek to lato, piątek wróżył pogodę na żniwa i wykopki, a sobota mówiła o tym jaka będzie zima. Pasjonatka tradycji przypomina w ten sposób ludowe zwyczaje i ukorzenia pamięć, by święta stawały się bardziej polskie czy boskie. Stara się, by nie nabierały, li tylko, hedonistycznego i bezmyślnego zwyczaju. Uczniowie Dąbrówki, wiedzeni zapachami i barwami, dali się ponieść oczywiście tej opowieści oraz zmysłowej pokusie Wielkiej Nocy.

Na początek podziwiali własnoręcznie wykonane palmy. W Niedzielę Palmową, mówiąc“Nie ja biję, palma bije, za tydzień wielki dzień, na 6 noc – Wielkanoc” okładano się nimi lekko się na szczęście. Zatknięte w domu, np. za obraz, chroniły dom przed gromami w czasie burzy, a wszystkich domowników przed złymi mocami, chorobami i nieszczęściem. W Wielki Czwartek chłopcy ze wsi, hałasując kołatkami wyganiali Wielki Post.  W Wielki Piątek pieczono chleb i kukiełki - słodkie ciasta w kształcie zajączków czy kurek, wykonywano pisanki. Żegnano się również z żurem i śledziem, jako potrawami, które przejadły się przez sześć tygodni postu.

Żur wylewano na skraju wsi, a śledzie przybijano do drzewa. Kobiety robiły masło i rzeźbiły baranka do święconego. Część masła chowano i służyło ono cały rok, jako maść na rany i ugryzienia. Wierzono bowiem, że ma ona wielką moc uzdrawiającą. W Wielką Sobotę święcono ogień, wodę i ciernie. Ogień symbolicznie spala to, co stare, a woda daje życie. Dawniej wodą spryskiwano dom, by rok był spokojny.

Podsycano ogień i wrzucano do niego leszczyny. Popiół rozrzucano w dniu pierwszej orki, co miało zapewnić szczęście i dostatek. Symboliczne stały się tradycyjnie święcone pokarmy. Baranek w koszyku symbolizował zmartwychwstałego Chrystusa, jajka przypominały o  rodzącym się życiu, chrzan oznaczał siłę, wędlina – płodność i dostatek, ser był symbolem zdrowia dla zwierząt hodowlanych, sól czyściła  domostwa od złego, a wielkanocna baba czyli istota prawdy symbolizowała bezmiar  wszechstronnych umiejętności.

W Niedzielę Wielkanocną zasiadano przy okrytym białym obrusem stole, udekorowanym liśćmi bukszpanu lub mchu. Na łączce z rzeżuchy, symbolu sił witalnych i rodzącego się życia, stawiano wielkanocnego baranka. Wielkanocny  lany Poniedziałek był to czas radości, zabawy i psikusów, na które wszyscy czekali przez cały okres postu. W tym dniu polewano się wodą. Dawniej śmigus i dyngus były osobnymi zwyczajami – śmigus oznaczał tradycyjne smaganie, czyli uderzanie wierzbowymi gałązkami lub polewanie wodą.

Chłopcy smagali dziewczęta po gołych łydkach. Dyngus to inaczej wykup. Chłopcy chodzili od domu do domu z tak zwanym kogutkiem, mówili śmieszne wierszyki i w zamian za życzenia i śpiew domagali się wykupu w postaci pisanek, słodyczy, pieniędzy. Kogutek był mile widzianym gościem w każdym gospodarstwie. Dziewczęta śpiewały zwykle piosenkę Gaiczek zielony i też zwiastowały nadejście wiosny.

Takie zabawy właśnie pokazali uczniom Dąbrówki uczniowie klasy III d, za co dziękowała dyrektor Marzena Popławska. Gwar, dyplomy plastycznych konkursów, o których mówiła Marzena Kozak oraz świąteczne cuda, opowieści i przyśpiewki, za każdym razem przyjmowano z jednakową dziecięcą radością. I jak to drzewiej bywało, także ta szkolna chwila tradycji, stała się podobną okazją do cieszenia się wspólnie spędzanym czasem i budzącą się do życia przyrodą.